Log in

Zadbać o wolność

Można powiedzieć, że kampania wyborcza ma swoje prawa.  Musi przecież dopuszczać z jednej strony prezentacje własnych poglądów, a z drugiej strony krytykę kontrkandydata.  Ale czy może dopuszczać wszystko?

Niemców, zarówno nas, mieszkających w Polsce, jak i w Niemczech, zbulwersowało ostatnio wykorzystanie przez urzędującego prezydenta niemieckiego straszaka, i to w Bolesławcu, mieście z długowiekową niemiecką historią. Dostało się korespondentowi gazety „Die Welt” za analityczny artykuł dotyczący konfrontacyjnej polityki PiS. Doszedł do tego „Fakt”. Trzeba przyznać, że to prymitywnie sformułowany naciągany wywód, że skoro w gazecie należącej do Axel Springer Verlag ukazał się artykuł niewygodny dla niego, to można postawić pytanie z gotową odpowiedzią: „Niemcy chcą wybierać w Polsce prezydenta? To podłość. Ja się na nią nie zgadzam”. A jednak wyraźnie obliczony na wywołanie emocji wrogich wobec Niemców. A na to ja się z kolei nie zgadzam i z reakcji prasowych, a nawet wypowiedzi firmowanej przez Rząd Federalny wynika, że nie jestem sam. Dobrze, że pojawiły się także głosy polskiego środowiska dziennikarskiego, a wypowiedź marszałek Sejmu szkalująca TVN spotkała się z ciętą ripostą ambasadora USA.

Niestety wszystko, co powyżej napisałem, nie przeminie wraz z kampanią wyborczą. Po pierwsze, pokazuje, że rządzący politycy dla zysków w polityce wewnętrznej nie cofają się przed szkodzeniem Polsce na arenie międzynarodowej.  Światowej i europejskiej. Budzenie tyle lat z mozołem przezwyciężanej wrogości i niechęci pomiędzy Niemcami i Polakami tylko po to, by za pomocą tych emocji wygrać wybory, wydaje się wyjątkowo nieetyczne.  W ten proces zaangażowanych było tysiące zwykłych ludzi, intelektualistów, a nawet Kościoły obydwu wyznań. W ten proces od 30 lat zaangażowana jest mniejszość niemiecka. Dlatego z goryczą tego słuchamy i mamy nadzieję, że jednak takie wrogie podejście nie znajdzie posłuchu u wszystkich, którym pojednanie i wspólnota europejska są bliskie.

Wolność prasy jest jednym z fundamentów demokracji.  Z artykułów komentujących wypowiedzi z Bolesławca dowiedziałem się, że w rankingu wolności mediów w ciągu ostatnich pięciu lat Polska spadła z 18. na 62. miejsce. To najszybszy spadek na świecie. Wiemy, że jeśli jakiś obszar wolności zostaje ograniczony, to inne są lub będą zagrożone. Mniejszości narodowe mogą funkcjonować wyłącznie tam, gdzie panuje demokracja i wolność.

Bernard Gaida

Więcej w tej kategorii: « Tante Lilo Po wyborze »