Log in

Złodzieje ducha

Wladimir Iljitsch Lenin Foto: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bundesarchiv_Bild_183-71043-0003,_Wladimir_Iljitsch_Lenin.jpg Wladimir Iljitsch Lenin

W minionym tygodniu bohaterem jednej z najważniejszych rozmów w polskiej debacie publicznej został filozof i historyk idei Marcin Król. Uznał, że największą winą ludzi partii rządzącej jest to, że stali się złodziejami ducha. Stali się tymi, którzy usiłują z ludzi zrobić wyłącznie „zjadaczy chleba” po to, by mieć do czynienia z masą. Dlatego pozbawiają ludzi rzeczywistego związku z tradycją, z patriotyzmem i kulturą narodową.

Prof. Król powiedział to, mimo że od kilku lat mamy do czynienia z wybuchem rzekomych treści patriotycznych, więc pośrednio wskazał na zasadniczą różnicę pomiędzy autentycznym patriotyzmem a nacjonalizmem. Ów filozof, rozważając poziom klasy politycznej, i to nie tylko w Polsce, zwrócił uwagę też na fakt, że brak obecnie polityków łączących w sobie inteligencję, rozwój ducha i skuteczność. Za przykład polityka tego formatu wybrał Ottona von Bismarcka, w którym widział i cierpliwość (20 lat czekania na swój czas), i umiłowanie duchowości (obcowanie z poezją), i posiadanie wizji. Nam, Niemcom, nie powinna ujść uwagi ta wysoka ocena niemieckiego polityka i reformatora, który skutecznie budował nowoczesne i sprawiedliwe państwo z systemem opieki społecznej czy powszechną oświatą.

Prof. Król mówił o Polsce, a przecież trudno nie znaleźć analogii do sytuacji w Niemczech, zwłaszcza gdy krytykował opozycyjnych kandydatów startujących w kampanii wyborczej za brak wyrazistości i nierealną jak mantra powtarzaną kwestę „o byciu prezydentem wszystkich Polaków”. Demotywującą wyborców, którzy w kraju podzielonym oczekują od swych kandydatów jasnego sygnału nie do nierealnej walki o wszystkich, ale o klarowną większość. Także w Niemczech niemal wszyscy określają się jako polityczny środek – Mitte, a przecież wyborcy oczekują, by jedni byli lewicowi, a inni konserwatywni, by się różnili – po to, by oni mieli jakiś wybór. A nie bezideowy środek pomiędzy ekstremizmami.

To wydaje się niemieckim mimowolnym „złodziejem ducha”, pozbawiającym i tam rzeczywistego patriotyzmu, związku z tradycją i kulturą narodową. Tutaj możemy upatrywać przynajmniej częściowo przyczyn budzących zdziwienie symbolicznych wydarzeń, takich jak duże prawdopodobieństwo postawienia w Gelsenkirchen pomnika Włodzimierza I. Lenina z jednej strony, a z drugiej strony usunięcie przez Senat Berlina z listy jego honorowych obywateli Paula von Hindenburga.

Bernard Gaida

Ostatnio zmieniany środa, 11 marzec 2020 15:26