Log in

Wybory prezydenta. Iść, nie iść?

Wybory prezydenta. Iść, nie iść? Pixabay.com

Ze zdziwieniem w ostatnich dniach pośród znajomych spotykam się z tytułowym pytaniem: Czy warto pójść na wybory prezydenckie? Ze zdziwieniem, gdyż wydawało mi się oczywiste, że w sytuacji tak istotnego rozdarcia ideologicznego każdy świadomy obywatel na wybory się wybiera. Argumenty za tym, by nie pójść, są najczęściej oklepane, jak na przykład: „wszyscy są tacy sami”, „chodzi im tylko o pieniądze”, „a co to zmieni?” itd. Kiedy jednak przeczytałem w internecie, że przecież to sprawa Polaków, a co nas, Niemców, to obchodzi, postanowiłem napisać kilka słów na ten temat.

Zacznę od tego, że obecnie urzędujący prezydent Andrzej Duda, któremu zarzuca się bierne podpisywanie ustaw przychodzących z Sejmu, akurat w przypadku praw mniejszości narodowych zastosował weto. Była to pierwsza nowelizacja ustawy, którą prezydent skutecznie swoim sprzeciwem zablokował. Tamta nowelizacja ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych po latach przygotowań przewidywała ułatwienia w stosowaniu języków pomocniczych, np. wprowadzenie języka pomocniczego na poziom urzędów powiatowych, wprowadzała zasadę, że przedstawiciele mniejszości braliby udział w wyborze dyrektora szkoły, w której uczy się języka mniejszości, i kilka innych ułatwień. Wszystkie te zmiany przeszły przez Sejm i Senat… a odpadły na ostatnim etapie. Innym razem prosiliśmy prezydenta o zastosowanie weta, kiedy sędziów posiadających drugie obywatelstwo pozbawiano prawa wykonywania zawodu. Prezydent z niego nie skorzystał.

Już te przykłady pokazują, jak ważne jest, kto jest prezydentem i jakie ma poglądy na pozycję mniejszości narodowych i wielokulturowość. Jednocześnie wiemy, że do mniejszości narodowych w Polsce należy około 2% społeczeństwa. Niewiele. Ten niski udział sprawia, że problemy mniejszości narodowych nie leżą w głównym nurcie i w normalnym dyskursie nawet trudno się dowiedzieć, co dany kandydat czy partia na takie tematy sądzi. Trzeba się więc wsłuchiwać i pytać – i będziemy to robić w imieniu całej społeczności niemieckiej.

Róbmy to też indywidualnie. Nie ulegajmy złudzeniu, że może nam to być obojętne i że można zrezygnować z nadziei wyboru na głowę państwa człowieka szanującego demokrację, konstytucyjne zapisy i unijne standardy. Tam są zapisane wszystkie nasze prawa.

Bernard Gaida

Więcej w tej kategorii: « Co nas łączy? Złodzieje ducha »