Log in

Nowe wykluczenie

Sprawa dyskryminacji obywateli polskich posiadających jeszcze inne obywatelstwo była przeze mnie poruszona dwa tygodnie temu przy okazji ostatniej debaty na temat nowej ustawy dotyczącej Sądu Najwyższego. Ustawa wprowadza zasadę, że sędzia w Polsce może posiadać wyłącznie obywatelstwo polskie. Słowo „wyłącznie” zostało dodane do nowelizacji przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Piąta już poprawka tej nowelizacji złagodziła nieco zapisy lecz pozostawiła tę zasadę jako obowiązującą. Tak jak to ostatnio w Polsce bywa, i w tym przypadku powoływanie się na konstytucję, prawo międzynarodowe, regulacje UE decydentów i posłów partii rządzącej nie przekonały. Ostatecznie nie wiemy, ile osób ta ustawa dotknie osobiście. W końcu sędzia to zawód elitarny. Ale miniony tydzień w tym zakresie być może będzie musiał być szczególnie zapamiętany, gdyż atmosfera wokół drugiego obywatelstwa stała się jeszcze gęstsza. Otóż senat RP otrzymał petycję i zaczął nad nią pracę, która zakłada odsunięcie od całej służby publicznej osób posiadających obok polskiego także np. niemieckie obywatelstwo.

Pamiętam człowieka, Ślązaka niemieckiego pochodzenia, który w PRL pełnił wysoką funkcję w pewnym mieście. Kilka dziesięcioleci był następnym po naczelniku miasta (tak się nazywał mianowany partyjnie ówczesny burmistrz). Spełniał wymogi tamtego systemu, był w partii, był wobec niej lojalny. Kiedy więc w osiemdziesiątych latach szukano w partii kolejnego kandydata na naczelnika, ów Ślązak sam zapytał: „To może ja mógłbym być. Wiem o naszym mieście wszystko”. Odpowiedziano mu, że on nie wchodzi w grę, gdyż ma niemieckie pochodzenie i mówi po niemiecku. Według propozycji, która jest obecnie procedowana w Senacie, ów Ślązak nie mógłby zajmować nawet tej funkcji, którą miał, gdyż jest to niewątpliwie służba publiczna.

Zasada eliminacji Ślązaków z zajmowania stanowisk w administracji państwowej towarzyszyła nam całe dziesięciolecia i wydawało się, że demokracja ją ostatecznie zakończyła. Owszem, może ktoś powiedzieć, że nie chodzi o narodowość, lecz obywatelstwo. W przypadku obywatelstwa niemieckiego na Śląsku, Warmii czy Mazurach chodzi jednak nie o fakt obywatelstwa wnioskowanego, lecz o obywatelstwo, które śląskie rodziny jako mieszkańcy Niemiec w sposób naturalny posiadały przed 1945 rokiem i zachowały je na mocy konstytucji niemieckiej. To silny element naszej tożsamości i nie ma żadnych dowodów na to, że w jakiś sposób czyni on z nas nielojalnych obywateli polskich. Nowa fala dyskryminacji z tego powodu zakończy się wzmożeniem wyjazdów młodych z pochodzeniem niemieckim do Niemiec, skoro możliwości pracy dla nich na tysiącach stanowisk w służbie publicznej zostaną zamknięte. Nieufność Polski wobec własnych obywateli zemści się ich utratą. Z drugiej strony czuję, że ta forma nowego wykluczenia wymaga od nas wszystkich zdecydowanego i głośnego protestu, do którego zachęcam.