Dodano: 21 listopad 2017, 12:55

Porozumienie wymaga systemu wartości

Świat dostarcza nam codziennie tysięcy sygnałów oraz informacji. Prawie w całej Europie słyszy się głównie relacje z Niemiec. To nie dziwi, i trafnie zdefiniował to prezydent RFN, mówiąc:

„Także poza naszym krajem, a szczególnie w naszym europejskim sąsiedztwie, niezrozumienie i troska osiągnęłyby wielkie rozmiary, jeżeli akurat w największym i gospodarczo najsilniejszym kraju Europy siły polityczne nie podołałyby odpowiedzialności.”

W tym nastroju stoję przed niełatwym zadaniem wygłoszenia w sobotę podczas posiedzenia OMV w centrali CDU referatu na temat: „Pomiędzy językiem ojczystym a ojczyzną: rola Niemców w Polsce w polityce porozumienia”. Można sobie tylko wyobrazić, jak ciężko poruszyć ten temat, szczególnie w nastroju, w którym właśnie porozumienia wydaje się brakować na wielu płaszczyznach. W Polsce przyzwyczajamy się już do życia w coraz bardziej podzielonym społeczeństwie, ale od paru lat widzimy wielowarstwowe podziały w sąsiedztwie, na przykład w postaci Brexitu, konfliktu w Katalonii, czy wojny na Ukrainie.

W Polsce przy wsparciu polityki rządu rosną w siłę antyukraińskie i niestety też antyniemieckie resentymenty. Przygotowania do referatu doprowadziły mnie w tym kontekście jeszcze bardziej do wniosku, że im większy był konflikt czy wrogość, tym ważniejsze jest wybranie drogi, która prowadzi do porozumienia jako najważniejszego celu. Tylko tak można zwalczać stereotypy. Jednak żeby udać się w drogę, potrzebna jest pewna umiejętność, lub mówiąc jeszcze precyzyjniej – decyzja. Trzeba być gotowym do zawierania kompromisów, to znaczy do zrozumienia części opinii partnera.

Niemcy, którzy po wojnie pozostali na terenie dawnych Niemiec wschodnich, czyli na Śląsku, Pomorzu, Warmii czy Mazurach, już tuż po wojnie zrobili ze swoimi nowymi polskimi sąsiadami bardzo wiele, żeby się wzajemnie zrozumieć. Mimo że nie było to łatwe, mimo że nie zawsze kończyło się sukcesem, w większości wypadku kończyło się powodzeniem. Na długo przed początkiem oficjalnej polityki porozumienia prości ludzie i ich rodziny kładli jego podwaliny. Dziś jestem pewny, że ta zdolność wynikała z chrześcijańskich wartości. Kiedy tych umiejętności brakuje, być może należy zadać sobie pytanie o swój system wartości.

Autor: Bernard Gaida

Dodaj komentarz