Dodano: 06 listopad 2017, 13:32

Polityka zagraniczna a moralność

Przeraża mnie łatwość, z jaką politycy manipulują polityką zagraniczną państwa, ignorując zarazem siłę sprawczą swoich działań w umysłach ludzi owładniętych nacjonalistycznymi tendencjami.  W wydaniu polskim obserwujemy w ciągu kilku dni następujące po sobie reakcje ministrów polskiego rządu zarówno w kierunku Ukrainy jak i Niemiec. Abstrahując od wypowiedzi niemieckiej minister obrony, czy ukraińskich polityków, wydaje się, że reakcja polskich ministrów cechuje brak dyplomatycznej ostrożności i namysłu. Króluje myślenie o sankcjach, karach i retorsjach, a nie o dialogu. Urażona duma nie bywa najlepszym doradcą, ani w stosunkach rodzinnych  czy społecznych, ani tym bardziej w polityce.

Jak daleko odbiega to od słów i sposobu myślenia biskupów polskich i ukraińskich, którzy napisali dwa lata temu: „Pragniemy dzisiaj oddać hołd niewinnie pomordowanym, ale i przepraszać Boga za popełnione zbrodnie oraz raz jeszcze wezwać wszystkich, Ukraińców i Polaków, zamieszkujących zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce oraz gdziekolwiek na świecie, do odważnego otwarcia umysłów i serc na wzajemne przebaczenie i pojednanie”. Tak czytamy w deklaracji, którą podpisali: zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy oraz metropolita Kościoła bizantyńsko-ukraińskiego w Polsce.

W sposobie, w jaki w Polsce prowadzi się retorykę w stosunku do Niemiec i Ukrainy, przypominają się słowa polskich biskupów sprzed lat, które brzmiały: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Padły one w 1965 roku i natychmiast zostały zaatakowane nie tylko przez komunistów, ale także przez wielu ludzi kościoła. Do dziś są przykładem takich słów, które szlachetnością i moralną głębią tak dalece przekroczyły szlachetność odbiorców, że pozostały słowami na papierze, nieprzyswojonym dziedzictwem.

Deklaracja biskupów w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego jak mi się zdaje od samego początku została zbagatelizowana i mało kto w ogóle wie o jej istnieniu. Dzisiejsza postawa polityków, którzy próbują nauczanie Kościoła Katolickiego deklarować jako swoje zaplecze ideowe, wobec sąsiadów Polski jest najlepszym przykładem ich oddalenia od własnych deklaracji. Niestety, tak jak w ówczesnym PRL, tak i dzisiaj szlachetne intencje kościołów neutralizowane są przez polityków w sposób wzmagający nacjonalizm, a nie przebaczenie.

Autor: Bernard Gaida

Dodaj komentarz