Dodano: 08 luty 2017, 06:53

Kanclerz Merkel w Polsce

W rozchwianym świecie i Polsce od piątku króluje informacja o wizycie Pani Merkel w Warszawie. Jest ważna, ale wiemy, że losy świata ani Europy od niej nie zależą. Kiedy przeczytacie te słowa będzie już po wizycie i być może z dyplomatycznych wypowiedzi będziemy próbowali sobie wyrobić zdanie o jej efektach. Polskie media i wielu polityków z kręgów władzy spekuluje, że Kanclerz Merkel przyjeżdża by prosić rządzących o współpracę w dziele naprawy Unii Europejskiej, że tym samym uznaje rolę Polski jako przywódcy Grupy Wyszehradzkiej a internetowe strony patriotyczne szaleją opiniami, że Pani Merkel została zmuszona do przyjęcia polskiego punktu widzenia na przyszłość Europy czy kryzys uchodźczy. Na drugim biegunie rysuje się fakt, że Niemcy jakoby już poparli Europę dwóch prędkości, co oznacza zmarginalizowanie Polski w europejskiej przestrzeni wraz z niemal całą grupą Wyszehradzką. Na tym samym biegunie znajdujemy wypowiedź Wiceszefa Komisji Europejskiej Jyrki Katainena, który wyraził nadzieję, że Angela Merkel przekona polityków PiS do powrotu na drogę zasad demokratycznych, gdyż w przeciwnym razie Polska utraci głos w Unii Europejskiej. Zapewne prawda o tej wizycie jak zwykle będzie leżała gdzieś w złotym środku. W ten europejski i globalny wymiar wpasowany jest fakt, że obok spotkania z Prezydentem, Premierem, Prezesem PiS i przywódcami partii opozycyjnych pani Kanclerz zaplanowała także spotkanie z przedstawicielami Niemców żyjących w Polsce. Zapewne padnie pytanie o sytuację mniejszości narodowych a zwłaszcza niemieckiej w Polsce, ocenę miernych efektów Okrągłego Stołu czy sytuacji szkolnictwa dla mniejszości niemieckiej. Najtrudniej będzie przedstawić tę różnicę pomiędzy deklarowaną poprawnością a faktyczną atmosferą, która ujawnia się nie tylko w tak wielkich projektach jak powiększenie Opola ze szkodą dla mniejszości i wbrew woli mieszkańców, ale nawet w tak drobnych sprawach jak to, że pomimo iż plan spotkań Kanclerz Merkel od piątku zamieszczony na stronach Urzędu Kanclerskiego wymieniał spotkanie z mniejszością niemiecką i był cytowany przez polskie media, to większość z nich skrupulatnie pomijała to jedno spotkanie w swoich relacjach. Właśnie dlatego jest ono takie ważne.

Autor: Bernard Gaida

Dodaj komentarz