Opublikowano: 29 maj 2015, 21:34

Niemcy ze Śląska bardziej związani z Heimatem

Trwa konferencja „Niemcy w Polsce” zorganizowana na Górze Świętej Anny przez Związek Niemieckich Stowarzyszeń. Inauguracyjny wykład dotyczący migracji z województwa opolskiego, wygłosił Prof. Romuald Jończy.

Temat przewodni tegorocznej konferencji brzmi „Niemcy w Polsce. Życie mniejszości niemieckiej w nowej rzeczywistości w Polsce po roku 1945”. Konferencje tego typu organizowane są przez ZNSSK tradycyjnie już od lat.

Związek jest dla mnie ważnym partnerem i dlatego życzę Państwu owocnej konferencji – pisał w swoich pozdrowieniach z okazji konferencji pełnomocnik rządu RFN ds. mniejszości Hartmut Koschyk.

 

Po krótkim przemówieniu przewodniczącego Gaidy i przywitaniu m. in. konsul generalnej z Wrocławia Elizabeth Wolbers, uczestnicy mogli wysłuchać referatu dotyczącego migracji oraz depopulacji znanego eksperta prof. Jończego: Migracja i depopulacja to problemy poważne, dochodzi do przypadków, kiedy to obecnie mamy więcej osób studiujących niż urodzeń. Prof. Jończy w tej tendencji widzi wielkie niebezpieczeństwo dla sytuacji demograficznej województwa opolskiego: W roku 1947 w jednej z miejscowości było w jednym roczniku ponad 50 dzieci pierwszokomunijnych, obecna tendencja wskazuje, że w tej samej miejscowości w roku 2040 może być takich dzieci tylko dwójka – mówił profesor. Trendowi temu wbrew pozorom przeciwdziałają niemieccy Ślązacy: Ślązacy z województwa opolskiego, którzy czują się Niemcami z mniejszym przekonaniem myślą o emigracji definitywnej, niż ich polscy sąsiedzi. Wynika to także z ich silnego związku emocjonalnego z tym regionem – podkreślał Jończy. Taki związek dotyczy także powiązań regionalnych, gdyż według badań profesora nawet migracje wewnątrz kraju, do innych województw niż województwo opolskie zdarzają się niemieckim Ślązakom rzadziej.

Pierwszy dzień konferencji zakończył zachwycający występ chłopięcego chóru Augsburger Domsingknaben, którzy wykonywali w Bazylice na Górze Świętej Anny utwory w języku niemieckim, łacińskim i polskim.

Drugi dzień konferencji rozpoczął prof. Piotr Madajczyk referując o życiu codziennym Niemców w Polsce po 1945 roku. Opowiadał m. in. o fatalnych warunkach życia w powojennej rzeczywistości.

Jak wynikało z referatu dr Adrianny Dawid gorszy los niż Niemców na Dolnym Śląsku (Referat dr Ireny Kurasz), spotkał tych w opolskiej części Górnego Śląska. Podczas kiedy na Dolnym Śląsku organizowano dla ludności niemieckiej szkolnictwo oraz możliwość wydawania gazety, w rejonie Opola władze PRL metodami perswazyjnymi próbowały sfałszować liczbę Niemców: Wszystkiego nie można było sfałszować. Pewne deklaracje niemieckie były w ankietach ludnościowych, nawet w latach 50-tych, ale były traktowane jako wyraz niezadowolenia z życia w PRL, a nie jako deklaracja niemieckości – mówiła dr Dawid.

O współpracy mniejszości niemieckiej z Ziomkostwami w Niemczech opowiadał z kolei Johannes Golawski: Samo pojęcie moim zdaniem jest błędne. Ziomkiem jest ktoś z kim mogę wybrać się na przyjęcie, dla mnie są to związki – mówił.

W dyskusji na półmetku konferencji przewodniczący ZNSSK Bernard Gaida zaapelował o większą subtelność przy opracowaniu historycznej przeszłości Niemców Polsce: Czasami, gdy czyta się różne publikacje, to dane dotyczące deportacji czy wypędzeń są tam przedstawione jak statystyki zakładowe– mówił przewodniczący.

Tematem stała się również sytuacja Niemców na Pomorzu: Były przypadki, kiedy to autochtoni na Pomorzu trafiali do więzienia, tylko dlatego, że byli Niemcami – mówiła dr Magdalena Lemańczyk. Tak jak i na Górnym Śląsku we wczesnych okresach PRL codziennością były wywózki czy szykanowanie. W dyskusji uczestnicy konferencji zgodzili się co do tego, że tożsamość regionalna np. kaszubska i niemiecka mogą iść ze sobą w parze.

W kolejnych referatach dr Arkadiusz Słabig przedstawił temat "Ludność niemiecka w woj. koszalińskim w latach 1950-1970", a dr Joanna Szymoniczek mówiła o problemach własności poniemieckiej.

Choćby w 1947 był zakaz mówienia po niemiecku, za coś takiego można było trafić do obozu w Łabędach na pół roku - mówiła dr Danuta Berlińska w referacie o próbach samoorganizacji Niemców po 1950 roku. W miastach na przykład obowiązywał nakaz przenoszenia pozostałych Niemców do dzielnic gorszych i zniszczonych, byli też zmuszani do pracy za niższe stawki niż Polacy – dodawała Berlińska.

Konferencję zakończył wykład Jonasa Grygiera "Ludność niemiecka a władze lokalne w woj. opolskim".